Spóźniony prezent urodzinowy
Dzisiaj dotarł w końcu mój spóźniony prezent. Opóźnienie było częściowo moją winą, bo jakoś nie mogłam się zdecydować, co właściwie chcę dostać od brata i zrobiłam to chyba na dwa dni przed urodzinami.
Czytaj dalej
Dzisiaj dotarł w końcu mój spóźniony prezent. Opóźnienie było częściowo moją winą, bo jakoś nie mogłam się zdecydować, co właściwie chcę dostać od brata i zrobiłam to chyba na dwa dni przed urodzinami.
Czytaj dalej
Wczorajszy dzień zgodnie z oczekiwaniami okazał się pracowity i dość męczący, ale się opłaciło. Mam w końcu w czym chodzić i na czym pracować.
Czytaj dalej
Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że jutro tj., co ja gadam, dzisiaj, bo już przecież po północy, czeka mnie pracowity i aktywny dzień.
Czytaj dalej
Lato mamy już od jakiegoś czasu i słoneczko przygrzewa niezgorzej. Ja należę do osób, które w ogóle się nie opalają, lato uwielbiam pod warunkiem, że mam cień i trochę wody w pobliżu. Jeżeli już muszę chodzić w takim upale to zwykle w akcji są wysokie filtry, kapelusze na głowę i tym podobne. Okazuje się jednak, że spiec się można i bez opalania.
Czytaj dalej
A propos ostatniego wpisu coś mi się urodziło w głowie, kiedy to znowu zasypiałam o takiej godzinie, o której niektórzy już wstają. Właściwie nie wiem, czy słowa wiersz nie należałoby tu ująć w cudzysłów, ot, takie sobie coś wymodziłam. Dobra, wklejam bo zachwilę się w ogóle rozmyślę. A niech tam.
Czytaj dalej
Siedzenie do czwartej nad ranem z całą pewnością nie jest normalne, ale muszę przyznać, że jest całkowicie w moim stylu. Ptaki już się rozśpiewały intensywnie i świta, a ja nie zmrużyłam nawet oka. Tym razem winowajcą nie jest jednak bezsenność, ale książka.
Czytaj dalej
Wiersz ten powstał prawie dokładnie 5 lat temu po moim powrocie ze studiów w stolicy. Nietrudno się domyślić, że miasto to nie skradło mego serca i ogólnie dla mnie Warszawa niebardzo da się lubić.
Czytaj dalej
Był w moim życiu czas, kiedy pisałam, no może raczej pisywałam wiersze. Jego początek jest nieustalony, bo to się zaczęło w dzieciństwie. Raz zdobyłam jako nastolatka wyróżnienie w jakimś lokalnym konkursie literackim i to by było na tyle, jeśli chodzi o uznanie, o które zresztą nie zabiegałam.
Czytaj dalej
Jakiś czas temu było tu o gadającym piesku. Zainspirowana przez Sardanę udałam się na sieciowe poszukiwania śpiewających i oto prezentuję efekty.
Czytaj dalej
Mój detektywistyczny nos kazał mi dzisiaj intensywnie poszukiwać źródła problemów z moim szablonem, bo jakoś nie mogłam uwierzyć, że on już taki sypnięty po prostu jest.
Czytaj dalej