Zakupy, reinstalka i ogólnie będzie się działo

Posted in Komputerowo, Takie tam on 07/07/2010 – 1:49 am
Post a comment

Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że jutro tj., co ja gadam, dzisiaj, bo już przecież po północy, czeka mnie pracowity i aktywny dzień.

Po pierwsze zrywam się wczesnym rankiem i jadę do pobliskiej ?metropolii? na zakupy oraz pozałatwiać sprawy urzędowe. Mam ambitny plan rozejrzeć się za jakimiś fajnymi sandałami, ale u mnie to nie jest takie proste więc nie mam pojęcia, jak sprawa się zakończy i nawet nie wiem, jaki byłby korzystny finał, bo chcę kupować buty nie mając na nie za bardzo funduszy, no, ale do tego już przywykłam. Chyba zaczynam momentami myśleć na zasadzie jakoś to będzie.
Po drugie, po powrocie czeka nas planowana już od dawna reinstalacja mojego systemu.
To będzie znacznie gorsze od punktu pierwszego. Jak ja nie lubię reinstalek! I tak jest dobrze, bo Win XP jednak wytrzymał mi ok. roku. Jak sobie przypomnę np. Win 95 albo 98, to mnie trafia na samo wspomnienie, bo wtedy reinstalacje były co chwilę. Nie wspomnę już o Millennium, który wyleciał ode mnie z wielkim hukiem po jednym dniu. Mój obecny system jest już naprawdę w stanie agonalnym, muli, zalicza dziwne zwisy i ćwiczy w ten sposób moją cierpliwość, bo zwykle starczy poczekać minutę czy dwie i się odwiesza. O dziwo z cierpliwością chyba jest u mnie lepiej, bo kiedyś w takiej sytuacji z pewnością bym się szykowała do wywalenia komputera przez okno, a dzisiaj spokojnie czekam. Laptopa wyrzucać jednak szkoda, jestem z nim związana emocjonalnie :). W końcu jesteśmy razem już prawie 3 lata i ciągle jest nam ze sobą dobrze. Jak na razie to mój najwierniejszy facet i najbardziej stały w uczuciach, może dlatego, że sztuczny? Chociaż, czy ja wiem, jakiej on jest płci. Toshiba brzmi raczej kobieco, no, ale to jednak laptop. W sumie, jak facet może się nazywać Maria, to może i Toshiba no nie? Ma to wszystko jeszcze jeden pozytyw, bo w końcu znikną mi ślady pewnego człowieka, który gościł przez jakiś czas w moim życiu. To on instalował mi system ostatnim razem i jako nazwę użytkownika wpisał mi swoje imię :( Nie pytajcie, dlaczego, bo nie potrafię tego wyjaśnić bez uciekania się do przykrych słów, załóżmy, że zrobił to z rozpędu. Wprawdzie niby potem to zmienialiśmy, ale zmiany jakoś nie wszędzie nastąpiły. Przykładowo podczas logowania zawsze widzę to imię, a to nie jest wcale przyjemne i najwyższy czas położyć temu kres.
Reinstalacja jednak zawsze mnie stresuje. Bo najpierw trzeba porobić kopie ważnych rzeczy i to niby nie jest problem. Moje dokumenty i tak mam na dysku d, tak samo pocztę, ale dochodzą różne drobiazgi np. eksport kontaktów z gadugadu, książki adresowej z OE, zakładek z Firefoxa i tego typu sprawy. Niby drobiazgi, ale jak może być przykro w razie zapomnienia, kiedy np. zbierane czasem latami zakładki w przeglądarce nagle ulegają unicestwieniu. Do tego moja płytka instalacyjna to Win XP Sp1, co oznacza, że potem trzeba mnóstwo rzeczy doinstalowywać, bo nawet dźwięków nie ma po zainstalowaniu. Wpadłam zatem na genialny pomysł i postanowiłam stworzyć nową płytę instalacyjną z Win XP zintegrowanym z Sp3. Wygooglałam instrukcję w necie, przeprowadziłam wszystko wg zaleceń, nawet się zdziwiłam, że tak łatwo to poszło. Płytka właśnie się wypaliła i uruchamiana w systemie faktycznie sama startuje. Jestem bardzo ciekawa, czy jakieś numery nie wyjdą przy instalacji. Dobrze by było, żeby nie wyszły, bo zaoszczędziłoby to sporo roboty, no i czasu. I tak przerażeniem napawa mnie myśl o instalowaniu tych wszystkich sterowników, których jest cała masa, konfigurowaniu sieci, instalowaniu oprogramowania itd., no, ale cóż. Jeden pozytyw miał mój poprzedni laptop, a mianowicie płytkę ze sterownikami, które miały jedną wspólną instalkę. Zapuszczało się toto i można było iść na piwo, a wszystko się pięknie instalowało samo. Tu może byłoby podobnie, bo takowa płytka była dołączona i gdzieś to jest na ukrytej partycji, ale wszystkie sterowniki przeznaczone były dla Visty, bo takową zainstalowano fabrycznie na pokładzie. Ja jednak pomna ostrzeżeń i niezbyt chętna do zmieniania tego, co jest dobre na coś, co jest nowe acz kontrowersyjne, zrezygnowałam z tegoż systemu i całkowicie legalnie zarejestrowałam sobie w Microsofcie kopię Win XP na tym komputerze, instalowaną z płytki z poprzedniego laptopa. Dlatego jest taka stara i ma tylko SP1.
W każdym razie, gdybym gdzieś przepadła to znaczy, że siedzę, instaluję itd. I walczę z komplikacjami. A, zapomniałam, miałam przecież myśleć pozytywnie. No więc zobaczymy się wieczorkiem, kiedy będę mieć nowiuteńki, piękny, czyściutki, śmigający system, na którym praca będzie czystą przyjemnością, no i do tego oczyszczony ze śladów istnienia pewnych osób. Niech się spełni!!!


This entry was written by Magdalena Szyszka, filed under Komputerowo, Takie tam and tagged , , .
Bookmark the permalink or follow any comments here with the RSS feed for this post.
Both comments and trackbacks are currently closed.