Wszystko zgodnie z planem

Posted in Komputerowo, Takie tam on 08/07/2010 – 1:02 pm
Post a comment

Wczorajszy dzień zgodnie z oczekiwaniami okazał się pracowity i dość męczący, ale się opłaciło. Mam w końcu w czym chodzić i na czym pracować.

Miałam myśleć pozytywnie i tak też myślałam. Wczoraj bez problemu udało mi się załatwić sprawy urzędowe, a była to kwestia dość istotna. Potem udałam się na poszukiwania sandałów i po przymierzeniu iluś par doszłam do wniosku, że moje wymagania chyba są nierealne, dobrze, że mi nikt nie powiedział ?Takie rzeczy to tylko w Erze?. W każdym razie w końcu musiałam nieco poprzeczkę obniżyć, jeśli chodzi o wygląd, tj. obcas jest niższy niż chciałam, ale za to buty ewidentnie nadają się do chodzenia, a nie tylko do wyglądania. Ileś ich mierzyłam i jakoś w żadnych nie czułam się dobrze, a w tych od razu. Dla testu chodziłam w nich potem po domu do wieczora i wszystko było super. Wygląda więc na to, że nie wywaliłam kasy w błoto, bo o ile wyglądać i przejść np. z samochodu gdzieś tam, to ja jeszcze mam w czym, o tyle przejść się np. do miasta to już tylko w sportowych Schoolach, we wszystkich innych butach cierpiałam męki. Wygląda na to, że problem ten właśnie się skończył. Poza tym kupowałam je w moim ulubionym sklepie, w którym ku memu własnemu zdziwieniu jestem pamiętana jako stała klientka, chociaż przychodzę tam maks. 2 razy do roku. W związku z tym dostałam jeszcze rabacik, niewielki, ale zawsze.
Wieczorem robiliśmy zaplanowaną reinstalkę systemu. Niestety moja płytka ze zintegrowanym SP3 okazała się trefna, nie wiem jeszcze, jaki błąd popełniłam, ale jakiś error się pokazywał. Instalowaliśmy więc jak zwykle, najpierw system, potem SP3. W sumie nie zajęło to aż tak dużo czasu, jak się obawiałam. Poza tym brat mi to głównie robił i przy okazji włączyliśmy sobie trochę fajnej muzyki. Miło się zrobiło i nostalgicznie za czasami, kiedy siadaliśmy sobie razem u niego albo u mnie, żeby posłuchać razem naszych ulubionych kawałków, albo np. jakiejś nowej płyty. Jeździliśmy też na koncerty np. Placebo, Nicka Cave, Pearl jam. Raz byliśmy razem na Openerze. Fajnie było, ale to wszystko niestety się skończyło, chociaż ciągle mam nadzieję, że nie bezpowrotnie. Jasne, życie pędzi na przód i wszystko się zmienia, ale to, że musi być zawsze coś za coś, to chyba raczej nasze dziwne przekonanie niż obiektywna prawda.
W każdym razie było bardzo miło, system mam zainstalowany i ładnie śmiga. Wprawdzie oczywiście jeszcze trzeba mu ciągle coś doinstalowywać, bo co chwilę się okazuje, że jeszcze nie ma tego i tamtego, no, ale z czasem dojdziemy z tym do ładu, a na razie cieszę się przynajmniej tym, że komp mi się nie wiesza i mogę korzystać z youtube, bo ostatnio niestety nie mogłam, ciągle jakiś błąd się pojawiał.
Reasumując jest dobrze, tylko jakoś dziwnie zmęczona jestem po tym wszystkim, bo i późno spać poszłam doprowadzając ten dziewiczy system do stanu używalności i chociaż niby wcześnie nie wstałam, to jednak chętnie bym gdzieś głowę przyłożyła i jeszcze sobie podrzemała ?).


This entry was written by Magdalena Szyszka, filed under Komputerowo, Takie tam and tagged , , .
Bookmark the permalink or follow any comments here with the RSS feed for this post.
Both comments and trackbacks are currently closed.