Coraz częściej spotykam, a może coraz częściej po prostu zauważam ludzi o niesamowicie rozrośniętym ego. Takich, w których słowniku główne słowa to: ja i moje. Którym nie można nic powiedzieć, bo zaraz jest tragedia, ąsy dąsy i te sprawy.
Astronauts Archives: Magdalena Szyszka
Spóźniony prezent urodzinowy
Dzisiaj dotarł w końcu mój spóźniony prezent. Opóźnienie było częściowo moją winą, bo jakoś nie mogłam się zdecydować, co właściwie chcę dostać od brata i zrobiłam to chyba na dwa dni przed urodzinami.
Wszystko zgodnie z planem
Wczorajszy dzień zgodnie z oczekiwaniami okazał się pracowity i dość męczący, ale się opłaciło. Mam w końcu w czym chodzić i na czym pracować.
Zakupy, reinstalka i ogólnie będzie się działo
Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że jutro tj., co ja gadam, dzisiaj, bo już przecież po północy, czeka mnie pracowity i aktywny dzień.
Lato, lato i letnie konsekwencje
Lato mamy już od jakiegoś czasu i słoneczko przygrzewa niezgorzej. Ja należę do osób, które w ogóle się nie opalają, lato uwielbiam pod warunkiem, że mam cień i trochę wody w pobliżu. Jeżeli już muszę chodzić w takim upale to zwykle w akcji są wysokie filtry, kapelusze na głowę i tym podobne. Okazuje się jednak, [...]
Napisałam wiersz
A propos ostatniego wpisu coś mi się urodziło w głowie, kiedy to znowu zasypiałam o takiej godzinie, o której niektórzy już wstają. Właściwie nie wiem, czy słowa wiersz nie należałoby tu ująć w cudzysłów, ot, takie sobie coś wymodziłam. Dobra, wklejam bo zachwilę się w ogóle rozmyślę. A niech tam.
Czwarta nad ranem
Siedzenie do czwartej nad ranem z całą pewnością nie jest normalne, ale muszę przyznać, że jest całkowicie w moim stylu. Ptaki już się rozśpiewały intensywnie i świta, a ja nie zmrużyłam nawet oka. Tym razem winowajcą nie jest jednak bezsenność, ale książka.
Wróciłam
Wiersz ten powstał prawie dokładnie 5 lat temu po moim powrocie ze studiów w stolicy. Nietrudno się domyślić, że miasto to nie skradło mego serca i ogólnie dla mnie Warszawa niebardzo da się lubić.
Kiedyś chciałam być poetką
Był w moim życiu czas, kiedy pisałam, no może raczej pisywałam wiersze. Jego początek jest nieustalony, bo to się zaczęło w dzieciństwie. Raz zdobyłam jako nastolatka wyróżnienie w jakimś lokalnym konkursie literackim i to by było na tyle, jeśli chodzi o uznanie, o które zresztą nie zabiegałam.
Śpiewające pieski
Jakiś czas temu było tu o gadającym piesku. Zainspirowana przez Sardanę udałam się na sieciowe poszukiwania śpiewających i oto prezentuję efekty.
